Młodzi ludzie chcą wejść do Sejmu - powstaje Partia Internetowa |
Nowa partia internetowa czyli projekt PI
|
|
|
Sukces wyborczy Platformy Obywatelskiej w 2007 roku to w głównej mierze zasługa młodych ludzi, niezadowolonych z zastanego stanu rzeczy i dotychczasowej władzy. Czy ci sami młodzi ludzie mogą wywrócić do góry nogami polską scenę polityczną? Właśnie zakładają partię internetową, z którą chcą dostać się do Sejmu - informuje serwis tvp.info.
Partia Internetowa to na razie bardziej projekt, niż właściwa partia, a jej koordynator, Albert Ziółek przyznaje, że nie mają jeszcze programu. Przyznaje, ze PI to inicjatywa młodych ludzi, którzy "chcą coś zmienić w kraju, a których nie przekonują obecnie zasiadający w Sejmie" - informuje tvp.info Na forum strony projektpi.pl można przeczytać m.in. apele o zniesienie koncesji i zezwoleń, legalizację marihuany i reformę systemu pomocy społecznej. Poruszane są też kwestie likwidacji finansowania instytucji religijnych, przyczyny kryzysu i formy walki z nim oraz tworzenie obszarów metropolitarnych. Czy taka inicjatywa ma szansę? Według politologa Wojciecha Jabłońskiego z UW, problemem może być odwrócenie działań - najpierw powstaje partia, a dopiero potem pisany jest program. - Po przyjęciu programu duża część członków partii się wykruszy. Nie zmienią przecież swoich poglądów tylko dlatego że tak zdecydowała większość – wyjaśnia Jabłoński w tvp.info.
|
Nowość na polskiej scenie politycznej. Powoli rodzi się partia internetowa. Projekt PI jest pomysłem młodych internautów. Być może, w najbliższej przyszłości wszystko, co obecnie jest działalnością człowieka w rzeczywistym świecie, będzie uproszczone do kilku przycisków: ctrl, alt, f5, delete, enter. Tak jak obecnie znikają z kiosków codzienne gazety na rzecz internetowych serwisów informacyjnych, tak samo może stać się np. z partiami politycznymi.
To nie jest wyłącznie moja futurystyczna wizja. Pierwsza Internetowa Partia powoli zaczyna raczkować. Świetny pomysł! Pewnie będzie można z członkami partii podyskutować na forum lub live czacie. Wszystkie pomysły i projekty zmian będą na bieżaco badane przez wirtualną sondę. Każdy przedstawiciel partii będzie miał swój profil ze zdjęciami i blog z codziennymi przemyśleniami. Dzięki temu będzie bardziej ludzki i prawdziwy. Pokaże się z każdej strony jako polityk i zwykły obywatel ogólnoświatowej internetowej społeczności. Idąc dalej tym tropem, cały sejm przeniesie się do Internetu. Politycy na bieżąco będą w międzynarodwoych kontaktach. Nie będzie już więcej problemu, czy prezydent ma lecieć z premierem jednym samolotem za granicę. Nie będą musieli nawet z domu wychodzić, załatwią wszystkie spotkania za pomocą nowej technologii. Znacznie wzrośnie udział w wyborach. Już nie będzie trzeba iść do starej szkoły, by wrzucać masę kartek do drewnianej urny.Zmaleje produkcja papieru i tym samym wzrośnie liczba drzew i świeżego powietrza. Odetchniemy z ulgą, że nasze życie stało się proste i przyjemne, a przede wszystkim interaktywne.
http://www.redakcja.pl/Tekst/Spocznij/527463,Nowa-partia-internetowa-czyli--projekt-pi-.html |
W internecie powstaje nowa partia.
W sieci powstaje partia internetowa. Przyłączyło się już do niej kilkaset osób. Chcą zarejestrować partię, napisać program i dostać się do sejmu.
- To inicjatywa głównie młodych ludzi, którzy chcą coś zmienić w kraju, a których nie przekonują obecnie zasiadający w sejmie - mówi Albert Ziółek, koordynator projektu PI (Partia Internetowa). Przyznaje, że partia nie ma jeszcze programu. Nie wiadomo więc, czy będzie prawicowa, lewicowa, czy centrowa.
- Na naszej stronie trwa burza mózgów. Jej efektem będzie program - mówi Ziółek. Na forum strony projektpi.pl można przeczytać m.in. apele o zniesienie koncesji i zezwoleń, legalizację marihuany i reformę systemu pomocy społecznej.
- Powstanie tej inicjatywy świadczy o zniechęceniu społeczeństwa do istniejących partii, do których brakuje dopływu świeżej krwi - mówi Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Jednak takie odwrócenie działań, w ten sposób, że najpierw powstaje partia, a dopiero potem pisany jest program, jest ryzykowne. To tak, jakby budowę domu rozpoczynać od więźby dachowej. Po przyjęciu programu duża część członków partii się wykruszy. Nie zmienią przecież swoich poglądów tylko dlatego że tak zdecydowała większość - wyjaśnia Jabłoński.
Wirtualna Inicjatywa Obywatelska - wywiad na tematy naszej działalności społecznej udzielony telewizji Pomorska.tv





