Wirtualna społeczność Second Life próbuje przyciągnąć nowych użytkowników tworząc nowe narzędzie, które umożliwia firmom organizowanie wirtualnych spotkań w ich własnych sieciach komputerowych. Narzędzie Enterprise pozwala awatorom pracowników – ich animowanym alter ego – spotkać się w wirtualnych światach w zaciszu prywatności ich własnej sieci komputerowej, a nie w publicznej, która jest standardem w Second Life.
Dodatkowe zabezpieczenia mogą zachęcić kolejne firmy do wykorzystywania wirtualnej technologii. Możliwość efektywnej współpracy z wykorzystaniem narzędzi wirtualnych może teraz stać się ważną umiejętnością, ponieważ technologia ta oferuje więcej opcji niż, powiedzmy, konferencje wideo. Jak wynika z informacji Linden Lab, twórców Second Life, ponad 1400 organizacji – w tym duże firmy, instytucje edukacyjne, agencje rządowe, czy nawet amerykańskie wojsko – wykorzystuje Second Life do organizowania spotkań, prowadzenia szkoleń, czy sprawdzania nowych technologii, a to wszystko w jeszcze bardziej efektywny sposób.
Linden Lab twierdzi, że 14 firm wykorzystuje obecnie narzędzie Enterprise w fazie beta. Jedną z tych firm jest IBM, która ma spore doświadczenie jeśli chodzi o Second Life. Rashik Parmar, główny technolog IBM na Europę, powiedział CNN, że w zeszłym roku około 350 firmowych liderów technologicznych z całego świata spotkało się na 72 godziny poprzez Second Life, aby szukać wspólnie pomysłów na nowe technologie.
"Mieliśmy w zasięgu szeroki wybór różnych miejsc, od audytorium po miejsca towarzyskie, gdzie awatar mógł kupić piwo i posiedzieć przy ognisku, czy przejść się po parku z rzeźbami i porozmawiać z innymi" – wyjaśniał Parmar CNN.
IBM sprzedaje też swoje własne narzędzie spotkań, zwane Sametime 3D. Pozwala ono firmom wymieniać się pomysłami oraz współpracować w świecie 3D, a IBM obecnie testuje nową, bardziej zaawansowaną wersję tego produktu. Parmar mówi też, że niedawno odbył spotkanie z 12 innymi liderami technicznymi z różnych państw Europy i Azji. W normalnych okolicznościach takie spotkanie oznaczałoby podróż samolotem w jedno, określone miejsce, ale tym razem spotkanie to odbyło się poprzez nową technologię Sametime 3D.
"Nie tylko oszczędziliśmy na czasie spędzonym normalnie w podróży, ale ze względu na to, że środowisko było niezwykłe, pojawiło się o wiele więcej pomysłów" – twierdzi Parmar. Jednak wirtualna współpraca nie obejmuje tylko wirtualnych słów. Narzędzia takie, jak "Dropbox" pozwalają na magazynowanie plików online oraz ich wymianę, a "Basecamp" pozwala użytkownikom współpracować online przy różnego rodzaju projektach. W maju przedstawiono "Google Wave", ale obecnie jest ono dostępne jedynie poprzez zaproszenie. To narzędzie do komunikacji w czasie rzeczywistym, które pozwala między innymi na rozmowy wielu użytkowników, a także na wymianę plików. Może ono stać się podstawą wirtualnej współpracy.
Jednak jeśli firmy chcą jak najlepiej skorzystać na wirtualnej współpracy, pracownicy będą musieli nauczyć się, że to, co działa w rzeczywistym miejscu pracy niekoniecznie będzie odpowiednie w świecie wirtualnym. Surinder Kahai jest profesorem nadzwyczajnym w Szkole Zarządzania na Uniwersytecie Binghamton w Nowym Jorku. Jak mówi CNN: "Widziałem kompletnie pogubionych ludzi, którzy myśleli , że to co działa w relacjach face-to-face działa również w relacjach wirtualnych." Jak wyjaśnia, jednym z problemów jest fakt, że zespoły wirtualne mogą różnić się kulturą związaną z ich narodowością, czy organizacją, a pracownicy wirtualni powinni podjąć świadomą próbę spojrzenia na różne rzeczy z punktu widzenia ich kolegów.
Kolejny problem polega na tym, że w świecie wirtualnym nie dochodzi do zwyczajnych rozmów, które mają miejsce w rzeczywistym miejscu pracy, gdzie współpracownicy mogą wymieniać się informacjami, które zapomnieli przekazać podczas spotkań. Kahai mówi też, że brak zwyczajnego kontaktu międzyludzkiego może prowadzić do uczucia izolacji, ale dodaje, że światy wirtualne, takie jak Second Life, mogą pomóc w tworzeniu wielu doświadczeń. "Wiele firm wykorzystuje świat wirtualny, co daje im poczucie miejsca" – zauważa Kahai w rozmowie z CNN. "Można się przejść, wpaść na kogoś, czy porozmawiać z przypadkowymi ludźmi." Nawet w obecnej erze współpracy na odległość, wydaje się, że wciąż potrzebujemy jakichś interakcji międzyludzkich – nawet, jeśli jest to świat całkowicie wirtualny.
CNN
http://biznes.onet.pl/praca-w-wirtualnym-biurze-w-second-life,18577,3050054,1,news-detal
Komentarze:
Dodaj Komentarz:




