Domu Polski w Iwieńcu został odebrany Związkowi Polaków na Białorusi Andżeliki Borys.
Taki wyrok wydał sąd w Wołożynie na Białorusi - powiedział działacz ZPB Jan Roman. - Jest wyrok.
Dom odebrany na korzyść Związku Polaków na Białorusi na czele ze Stanisławem Siemaszką.
Od wyroku można się odwołać w ciągu 10 dni - powiedział Roman. - Adwokat będzie się odwoływał - powiedziała Andżelika Borys.
- Ja byłam przygotowana na taki wyrok. Jest to wielka farsa - dodała. Andżelika Borys ponownie zatrzymana Obecny w sądzie prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Maciej Płażyński poinformował, że rozprawa się już zakończyła.
- Czekamy na werdykt - dodał Płażyński.
Jak dowiedział się reporter RMF FM, na proces nie została wpuszczona szefowa nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków Andżelika Borys - Zatrzymano Andżelikę Borys wcześniej, tak żeby się spóźniła na rozprawę, i też jej nie wpuszczono na teren sądu. Postarano się, żeby nie wszyscy mogli dotrzeć i być obecni - powiedział Płażyński. Jak dodał, pani Andżelika Borys przebywa na terenie przylegającym do sądu, bo milicja nie chce jej wpuścić do budynku.
Według Płażyńskiego, od strony formalnej w tej sprawie "podstawą jest to, kto uznaje kogo za władze związku Polaków na Białorusi".
- Dla nas jest jasne, że to kwestia bardziej polityczna niż prawna. Uważamy, że to mienie Związku Polaków na Białorusi z panią Andżeliką Borys jako szefową i tak było od czasu, kiedy Wspólnota Polska ten Dom Związkowi przekazała. Wobec tego uważamy, że to jest prawowity właściciel i dysponent Domu - zaznaczył.
Jak dodał, na rozprawę wybrano bardzo małą, 15-osobową salę.
- Na rozprawie obecnych jest kilka osób ze strony Związku Polaków pani Borys i z drugiej, skarżącej strony, czyli związku reżimowego, konsul i ja - powiedział.
Milicja zatrzymała Polaków jadących na proces - Do sądu na rozprawę wpuszczani byli przez milicję tylko działacze Związku Polaków na Białorusi zameldowani w Iwieńcu oraz dziennikarze oficjalnych mediów białoruskich - podało Radio Swaboda.
Według portalu Karta-97, milicja drogowa zatrzymała samochód Borys przy wjeździe do Wołożyna. Szefowa ZPB wyszła z auta i z wioski Bobrowicze poszła w stronę miasta pieszo. Dogonił ją jednak autobus, z którego wyskoczyli ubrani po cywilnemu mężczyźni. Odepchnęli oni towarzyszących Borys dziennikarzy, wciągnęli ją siłą do samochodu i odjechali. Zostali oni przewiezieni na posterunek milicji koło Wołożyna. Jechali do Wołożyna aby wziąć udział w procesie wytoczonym dyrektor Domu Polskiego w Iwieńcu Teresie Sobol. Na proces dojechało 30 osób.
http://wiadomosci.onet.pl/2129785,12,bialorus_wyrok_sadu_poteznym_ciosem_w_polakow,item.html
Komentarze:
Dodaj Komentarz:




